- przez Bartek Schmidt
Co jest najważniejszym miejscem w każdym mieście? Centralny plac jak Rynek Główny w Krakowie? Jakieś centrum biznesowe? A może siedziba władz miasta? Moim zdaniem i chyba nie tylko moim, na przykład o tym miejscu pisze w książce “Miasto Życzliwe” (“Soft City”) współpracownik Jana Gehla, David Sim. Jest to miejsce położone zawsze najbliżej naszego mieszkania. Tym miejscem jest przestrzeń obok naszych bloków czy kamienic, to są współczesne podwórka. W Polsce w tych częściach miast zbudowanych jeszcze w tradycyjny sposób, te podwórka mają jasno określony kształt, w bardziej nowoczesnym budownictwie nie mają już tak wyraźnie określonych granic. To najczęściej jest po prostu przestrzeń między blokami.
Podwórka są miejscem spotkania sąsiadów, a przynajmniej mogą nim być. Dobrze zaprojektowane podwórko tworzy hybrydową przestrzeń pomiędzy prywatnością naszych mieszkań, a otwartością przestrzeni publicznej. Powstaje w ten sposób miejsce, gdzie możemy w wygodny dla nas sposób spotkać ludzi mieszkających obok nas, integrować się i tworzyć wspólnotę. W ten sposób podwórka przyczyniają się do tworzenia miasta o wysokiej jakości życia, gdyż to jakość relacji międzyludzkich najbardziej wpływa na to jak postrzegamy komfort naszego życia.
Ważnym elementem placemakingu jest tworzenie samoorganizującej się wspólnoty, a nie tylko miejsc lubianych przez ludzi. Dlatego podwórka są ważnym miejscem dla placemakingu, ponieważ w tej przestrzeni znajdującej się najbliżej naszego miejsca zamieszkania najłatwiej tę wspólnotę budować. W naszym prawie mamy nawet pojęcie “wspólnota mieszkaniowa” najczęściej jednak jest to tylko wspólnota formalna, a nie realny byt.
Niestety w Polsce aktualnie nie mamy żadnego systemowego podejścia do kwestii podwórek. Ani od strony projektowej czyli takiego budowania terenów mieszkaniowych aby mogła powstać przestrzeń sprzyjająca “podwórkom”. Ani od strony prawnej np. w postaci takich regulacji prawnych, które będą sprzyjać realnej integracji mieszkańców. Ani też organizacyjnej czyli tworzenia takich podmiotów, które będą zajmować się programowaniem funkcjonowania takiego podwórka. Mówiąc językiem placemakingu brakuje zarówno hardware (np. infrastruktura, przestrzeń), software (np. prawa, zwyczajów) i orgware (np. wspólnoty dbającej o “podwórko”).
Na szczęście nie jest tak, że tych “podwórek” w Polsce w ogóle nie ma. One gdzieniegdzie funkcjonują ponieważ ich istnienie jest spełnieniem naszej ludzkiej potrzeby przynależności, więc czasem powstają one w zupełnie przypadkowy sposób, a czasem w wyniku oddolnego działania jakiejś zorganizowanej grupy mieszkańców.
W południowej części krakowskiej dzielnicy Grzegórzki są na przykład dwa takie miejsca. Znajdują się w odległości około trzysta metrów od siebie. Pierwsze to wyłożona kostką przestrzeń z ławkami, fontanną i placem zabaw, są też drzewa i trochę innej zieleni, jego granice wyznaczają względnie nowe “deweloperskie” bloki. Drugie miejsce jest zdecydowanie bardziej zielone, wydaje się bardzo przyjemne, jest tam plac zabawa, siłownia zewnętrzna, ogród społeczny. Wokół znajdują się bloki budowane w różnym okresie – PRL-owskie z wielkiej płyty, kamienice i budynki mieszkalne zbudowane przed II wojną światową lub niedługo po niej.
Oba miejsca są bardzo różne ale z obu korzystają mieszkańcy, choć w trochę inny sposób. Jedno szczególnie w ciepłe popołudnia i wieczory jest pełne ludzi – bawiących się dzieci, rodziców i innych dorosłych rozmawiających ze sobą. W drugim jest raczej spokojniej, częściej można tam spotkać starsze osoby, co być może spowodowane jest inną strukturą demograficzną mieszkańców okolicy. Oba miejsca mogą interesującym przedmiotem badań funkcjonowania dzisiejszych “podwórek”, więc w jeszcze do nich będę wracał w innych wpisach.
Miejsca gdzie mieszkańcy sąsiednich albo nawet tego samego bloku mogą się spotkać, integrować, gdzie może powstać prawdziwa wspólnota mieszkańców, a nie tylko ta formalna mają ogromne znaczenie dla funkcjonowania miasta. Więcej pozytywnych relacji międzyludzkich to wyższa jakość życia. Warto więc, aby planowanie przestrzenne w naszych miastach uwzględniało też fakt, że poza drogami, przestrzenią do mieszkania i pracy potrzebujemy też miejsc gdzie sąsiedzi mogą się spotkać i poznać. Choć to nie tylko zadanie dla planowania przestrzennego ponieważ poza hardware czyli infrastrukturą potrzebny jest jeszcze software i orgware. Potrzebne są więc też “miękkie” inicjatywy które będą te przestrzenie wypełniać życiem, tak aby tworzyły prawdziwie miejsce – “podwórko”.

Jeden komentarz do “O najważniejszym miejscu w mieście”