- przez Bartek Schmidt
Tytuł artykułu wymienia nazwę miejsca, która nie istnieje. Kto zna Kraków, mógł pomyśleć że się pomyliłem, a chodziło mi o Rondo Mogilskie. Tak, ten wpis będzie o tym miejscu – ogromnym skrzyżowaniu po wschodniej stronie krakowskiego dworca PKP. Przecina się tutaj wiele szlaków komunikacyjnych – samochodowych, tramwajowych, rowerowych i pieszych. Te pierwsze zostały odseparowane od pozostałych poprzez przeniesienie całego ruchu innego niż samochody na poziom -1. Tak więc rondo ma dwa poziomy: 0 dla samochodów i -1 dla całej reszty.
W pobliżu Ronda znajduje się między innymi Uniwersytet Ekonomiczny, budynki sądów, Centrum Administracyjne Urzędu Miasta, Ogród Botaniczny, Opera Krakowska, duże biurowce w tym najwyższy budynek w mieście około stumetrowy Unity Tower. Ten opis brzmi jakbyśmy mieli do czynienia z prawdziwym wielofunkcyjnym centrum miasta. Czy Rondo jest więc takim miejscem, takim centrum? Jakie wrażenia może mieć ktoś stojący na jego środku?
Na poziomie -1 znajdują się przystanki tramwajowe, kiosk, toaleta publiczna, często też na rondzie są obecni sprzedawcy obwarzanków. Jest tutaj dość dużo ławek, ale niestety poza przystankami są one metalowe i pozbawione oparcia. Na rondzie znajdują się również pozostałości fortu nr 5 “Lubicz” wchodzącego kiedyś w skład Twierdzy Kraków. Dolny poziom ronda w kwestii zieleni wygląda jak na polskie standardy całkiem dobrze, ale rozpatrując całe rondo to tak dobrze już nie jest, gdyż poziom zero to sięgająca miejscami sześciu pasów rzeka asfaltu.
Czym jednak właściwie jest Rondo Mogilskie? Skrzyżowaniem? Węzłem transportowym? Placem miejskim? Nazwa tego miejsca sugeruje, że to skrzyżowanie dróg z ruchem okrężnym i przed przebudową z lat 2006-2008 tak rzeczywiście było. Jednak od tamtego czasu środek Ronda wygląda trochę bardziej jak miejski plac, który otoczony jest przez górujące nad nim drogi ukształtowane w trójkątne “rondo”. Skrzyżowanie linii tramwajowych i autobusowych czyni natomiast to miejsce sporym węzłem przesiadkowym. Niestety w wyglądzie Ronda Mogilskiego widać dominację myślenia samochodocentrycznego, ponieważ Rondo najlepiej spełnia funkcje skrzyżowania ulic dla aut, infrastruktura która ma służyć pozostałym funkcjom jest trochę wciśnięta gdzieś pomiędzy drogi dla samochodów. Sam fakt, że to ludzie muszą schodzić do podziemia a samochody jeżdżą najkrótsza możliwą drogą o tym świadczy.
Jak wygląda użytkowanie tego miejsca przez ludzi? Szczegółowa analiza wykracza poza zakres tego blogowego wpisu. Pobrałem jednak małą “próbkę” w postaci zdjęć tego samego środkowego fragmentu Ronda wykonanych w robocze dni tygodnia rano oraz po południu. Co ona pokazuje? Jakie główne aktywności przeważają na rondzie?
Na wykonanych zdjęciach zdecydowana większość ludzi (około 81%) przez Rondo tylko przechodzi. Kolejne 9% również tylko przemieszcza się przez to miejsce, ale nie na piechotę tylko na rowerze. W sumie więc 90% osób nie zatrzymuje się na Rondzie. Tylko 10% osób uwiecznionych na zdjęciach korzystało z obecnych na Rondzie ławek poza przystankami komunikacji publicznej (zdjęcia nie obejmowały samych przystanków). Nie jest to zaskakujące biorąc pod uwagę, że na samym Rondzie brak atrakcyjnych miejsc zachęcających do pozostania na dłużej, poza tym ławki, w tym miejscu nie są wygodne do siedzenia.
Rondo Mogilskie niestety cierpi na przypadłość typową dla wielu miejsc to jest brak zgodności designu z funkcją. Dolna część Ronda została zaprojektowana tak jakby to był plac miejski z dodatkową funkcją węzła transportowego. Mamy dużo przestrzeni, ławki, zieleń i pozostałości fortu, które jak rozumiem mają nadawać temu miejscu jakiś charakter. Niestety schowanie tego terenu poniżej poziomu gruntu oraz otoczenie gigantyczna rzeką asfaltu odcina ten plac od reszty miasta. W praktyce więc sposób wykorzystania tej przestrzeni to przede wszystkim węzeł systemu komunikacji publicznej. Ale i z tym też jest problem ponieważ rozmieszczenie przystanków tramwajowych i autobusowych w kilku przypadkach nie jest najlepsze. Szczególnie najbardziej ruchliwego przystanku autobusowego w kierunku północno wschodnim, który został umieszczony tak daleko od przystanków tramwajowych jak się tylko dało. Interesujące mogłoby być badanie porównujące liczbę osób przemieszczających się przez Rondo różnymi środkami transportu (pieszo, rowerem, samochodem i komunikacją publiczną). Biorąc pod uwagę, żę w jednym samochodzie bardzo często jest tylko jedna osoba, czy nie okazałoby się że w tym miejscu oddano bardzo dużo przestrzeni wcale nie największej liczbie ludzi?
Rondo Mogilskie ze względu na swoja lokalizację – w centrum miasta, blisko wielu instytucji, biur, koło uczelni wyższej i na skrzyżowaniu linii komunikacyjnych jest bardzo intensywnie użytkowanym miejscem. Niestety zaprojektowano go głównie z myślą o samochodach, więc pozostałe jego funkcje na tym cierpią. Samo Rondo jako miejsce ma duży potencjał, ze względu na swoje położenie może być dobrym wielofunkcyjnym placem miejskim. Niestety przez dominacje samochodocentrycznego myślenia wielka przebudowa Ronda z lat 2006-2008 stała się zmarnowana okazją do stworzenia miejsca w ludzkiej skali, ale może kiedyś ten błąd uda się naprawić i zmienić Rondo Mogilskie w Plac Mogilski?

Jeśli miałby to być plac miejski, to trzeba by znacznie zredukować ruch samochodowy w tym rejonie. W tym momencie tworzenie placu, w którym ludzie mieliby spędzać czas, jest chyba nierozsądne w miejscu, gdzie stężenie spalin jest jednym z najwyższych w miescie.
Dodajmy jeszcze do tego żę dzisiaj przestrzeń dla ludzi jest w „dziurze” ponizej poziomu jezdni gdzie te spaliny mogą się gromadzić… Dużo jest tam do zmiany żeby to miejsce było przyjazne ludziom.